Wszyscy chcą być
Chrystusami
Albo Pezetami bez
granic po kolejnej bani
Nie penerami z wenerami
przesiani plenerami
Co różnią się dla
turystów ale nie z natury
Znam te mury
Choć nie jestem taki
sam i mnie też ukształtowały
Blask ulic i ich cienie
Mam dumny wzrok
Spojrzenie wiary pełne
Które na wskroś
ciebie pali jak Rentgen
Analizuje głębię
twojej duszy
Serce, które bije w
rytmie nielegali
Nauczyłem się
obserwacji więc piszę
O tym co widzę
Szaleństwo lub życie
Szczęście lub
znieczulicę
Zazdrość, pychę
Doprawione pożądaniem,
Tworzą parę, on i ona
On ma wporzo z hajsem
A ona się puszcza za
grosze
Gdy ją puszcza proszek
Puszczam w obieg te
słowa i to jest przestroga
Dla was a dla nas ulga
od tych myśli
A więc odkryj to i
sprawdź to (mój rap!)
Tutaj po to by ta noc
nie była tak (długa!)
To tak jakby do (ucha!)
Spiewała Lauryn Hill
To nieznany świat jak
Silent Hill
Dalej z tym jadę choć
sam wiem
Że niby wszystko już
zostało napisane
Więc po co tak siedzę
nad ranem?
Zajebane oczy, ledwo
odróżniam sen i jawę
Zamęt, ale nie chodzi
tylko o zabawę, chcesz to zaprzecz...
No comments:
Post a Comment