Ja wiem że ty wiesz, ty wiesz że ja wiem...
Zawsze jest tak samo. Piszę sobie co na sercu leży (a nigdy kiedy piszę, nie zastanawiam się co chcesz usłyszeć) do momentu kiedy przeczyta to o jedna osoba za dużo, kiedy czyjś niechciany wścibski nochal wejdzie między kartki. No więc, drogi ziomku, ja wiem że ty wiesz, a teraz ty wiesz że ja wiem. Po wódce wszystko wychodzi na wierzch, a ja umiem słuchać. Kiedyś samo to byłoby powodem żeby ten blog przestał istnieć, ale teraz już mam wyjebane. Zacząłem od nowa a tutaj zostanie po tym pamiątka.
W tle: https://www.youtube.com/watch?v=_-L7BpXawac
Pofristajluj sobie pod to. A potem przyjdź zadowolony z siebie, mysląc że wiesz o co chodzi, że znasz moje tajemnice. Nie znasz mnie. To tylko wierzchołek góry lodowej.